Logowanie Utwórz konto
Zaloguj się z wykorzystaniem konta Steam

Logowanie Utwórz konto
Zaloguj się z wykorzystaniem konta Steam


Fallout 4 - Czy na pewno takie dno?
#11
(13-12-2015, 15:05 )Puklus napisał(a): Ja się nie mogłem oderwać od wielu gier a ta mi sie zwyczajnie przejada, ciągle to samo w kółko i nawet nie trafiłem na ciekawego side questa, poza może kilkoma, dosłownie kilkoma.

Ja dla was to taki masterpiece, to tylko zazdroszczę tak niskiego oczekiwania Wink też bym tak chciał.

Pff. To ewidentnie w innego fallouta grałeś i wypraszam sobie niskie oczekiwania. Ja sobie mogę powiedzieć, że się nie znasz tak jak masa ludzi, którzy narzekają i szukają dziury w całym. Po za tym mi na fabule np. w Falloutach nigdy nie zależało od kąd jest widok FPP/TPP bardziej mnie jara samo łażenie po pustkowiach itp. Z bugów mam ubaw, a na takie które by mi grę psuły nie trafiłem ani razu jeszcze. A reszta pierdół na które inni narzekają po prostu mi nie przeszkadza. Więc bez takich tekstów mi tu proszę.
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#12
https://www.youtube.com/watch?v=22Tcfb_4F-k

https://www.youtube.com/watch?v=4fdptDUQOwA

Jak na FPS jest ok, RPG ? proszę was ...
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#13
(14-12-2015, 12:19 )Puklus napisał(a): https://www.youtube.com/watch?v=22Tcfb_4F-k

https://www.youtube.com/watch?v=4fdptDUQOwA

Ja na FPS jest ok, RPG ? proszę was ...

To jest pseudo RPG. Taki turystyczny symulator postapo Smile
Ale nikt kto ma choć trochę mózgu między uszami nie powinien podejrzewać, że Bethesda zrobi cokolwiek innego.

Te osoby robią takie gry od dawna, zbierają za to laury, gry się sprzedają. Zatem z marketingowego punktu widzenia nie ma sensu robić zmian, czy zmuszać ludzi do bardziej zaawansowanych questów na których tylko firma straci czas.

Troszkę to smutne, ale co poradzić.

Niemniej gra się w Fallouta przyjemnie, tylko ta świadomość, że inne studia zrobiłyby tą grę 1000% lepiej trochę boli.
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#14
http://imgur.com/a/Mvc3i

Coraz bardziej wydaje mi się, że Bethesda traktuje Fallouta trochę po macoszemu.
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#15
Puklus wypunktował dosłownie to, co trzeba było wypunktować.

Jak ktoś nie bardzo orientuje się w F-ach to można się zachwycać F4. Dla kogoś, kto z F-ami jest od 1 części to już inna sprawa... tego nie ma, to spierdzielone, to naciągane...

Pierwszy raz gram w F-a i mimo, że gram ogromną ilość godzi, zarywam noce... to czasami mi się już po prostu nie chce uruchomić jej... Musi mi się ewidentnie nudzić, ale jak się już gra to nawet wciąga.
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#16
F4 to gra, która mogła zabić, a trafiła tylko w kolano. Elementy dobre, a może wybitne przeplata z irytującymi. In plus i in minus jednoczenie:

- mechanika bazująca na procentowej szansie na powodzenie. Dlatego postawiono na taki rozwój perków zależnych od statystyk. Choć tak naprawdę nie mają one takiego znaczenia, jakby się mogło zdawać. Można spokojnie grać bez wyboru jakiegokolwiek (przetestowane). Jednak wzrost umiejętności przez perki jest faktycznie odczuwalny.

- losowość i quasi-losowość dotycząca zdarzeń, przeciwników oraz przedmiotów. W przypadku przeciwników jest quasi, bo nie są oni tacy losowi. Zależą od poziomu, ale większość pojawia się w określonych miejscach (np. Lexington - behemot, bandyta w pancerzu wspomaganym, okolice Fortu Hagen - behemot na randce ze szponami śmierci). Ponadto spawny są te same a wraz ze wzrostem poziomu postaci coraz mocniejsze. W przypadku zdarzeń jest trochę ciekawiej, jednak ograniczono ilość. Są osady, które sąsiadują np. z mutantami (Plaża Nordhagen, Żłobek). Najazdy zdarzają się dość rzadko (czasem po dotarciu do osady, okazuje się że będzie atak), a nawet jeśli nie uda nam się obrona, nie przynosi to odczuwalnych negatywnych konsekwencji. Szczególnie gdy w osadzie są dzieci. Taki postapokaliptyczny spacerek.
Przedmioty. Te legendarne są zbyt łatwo dostępne i sypią się co krok. Można nimi wyposażyć mieszkańców we wszystkich osadach. Stawiamy posterunek strażniczy i wyposażamy gościa w lekką zbroję (unikalną) oraz np. unikalne działko zapalające. Podobnie innych osadników, a i tak można zawalić obronę, mimo że nikt nie zginął. Dotyczy to też craftingu. Ponadto mechanika sama osłabia perki, dropiąc mocno zmodyfikowane bronie. Beż żadnego perka dotyczącego broni można je mieć wymaksowane.
Podobnie jest z pancerzami wspomaganymi. Jest ich mnóstwo. Rdzeni fuzyjnych też. W większości lokacji trafia się na rdzeń a czasem nawet po 3-4.

- uproszczenia i ułatwienia. Dotyczą wielu aspektów. Np. protektronów i terminali sterujących wieżyczkami oraz oświetleniem. Takie wyciąganie pomocnej dłoni w stronę graczy jest permanentne (dobrze przynajmniej, że w wielu lokacjach terminale są trudno dostępne). Bądź co bądź już na wstępie dostajemy pancerz wspomagany. No, ale to raczej wynika z podejścia Bethsedy. Generalnie ma się grać łatwo i przyjemnie, rozrywkowo. I stąd jakieś pierdoły typu rozbudowywanie osad. Można odnieść wrażenie, że niektóre elementy zrobiono po to, żeby każdy coś tam dla siebie znalazł. Jedni będą rozbudowywać osady, inni uprawiać crafting sprzętowy, inni eksplorować. Skoro się już grę kupiło... A kasiorka dla producentów leci. Niestety nie zaproponowano nic ciekawego - powiedzmy - bardziej wymagającym graczom tudzież oczekującym czegoś więcej. Są np. "sekrety" w postaci figurek czy książeczek. Pomysł dobry, ale wykonanie chuja warte, bo od razu ich lokalizacje znalazły się w solucjach i poradnikach. A można było zastosować jakiś generator losowości (jak to zrobiono przy questach).

- tryb przetrawnia bazujący na sztucznym podbiciu parametrów przeciwników (głównie odporności na obrażenia) bez poprawy ich zachowania. Niewielu jest naprawdę groźnych (ci z kamuflażem, np. szturmotrony czy niektóre szpony, ale spotykane wyjątkowo rzadko i można ich uniknąć, albo potworki atakujące trucizną, przed którą najtrudniej się obronić, do tego uwalenie takiej pluskwy czy muchy bez VATSa jest trudne). Bandyci i strzelcy używający raptem stimpaków, podczas gdy my mamy 100 razy więcej różnej chemii wspomagająco-leczącej. Stimpaki leczą wolno? Co z tego - jest orzeźwiający napój czy Nuka Cola Quantum. Żaden bandyta czy strzelec nawet nie użyje psycho czy odlotu, wygrzewu, przesteru, furii, CZEGOKOLWIEK. A przecież w większości ich lokacji mają stanowiska chemiczne, a chemia wala się wszędzie. Do tego przeciwnicy reagują tylko na odległość. Można ich z dystansu wybijać jak kaczki. Chodzą tylko i sypią sowimi durnymi tekstami, wiedząc z góry, że atakuje ich określona płeć. Jednak rzadko który wpadnie na pomysł, żeby zainterweniować i nas zaatakować wręcz. Z wszystkich lokacji trafiłem na kilka, gdzie przeciwnicy się wkurzają i lecą do nas (głównie mutanci).

- grafika. Problem dotyczy nie optymalizacji, ale fizyki. Łebki chowają się za barykadami, itp. Normalne ich atakowanie, mierząc np. lunetką - trafiamy. Używając VATS - pudło, pudło, pudło, nawet mimo 95% szans (przeciwnik pozostaje w bezruchu). Do tego oczywiście działa Murphy'ego. Jak my próbujemy atakować przez przeszkodę, to może trafimy, z naciskiem na słowo "może". Jednak jak chcą trafić nas, to - cuda, cuda ogłaszają - jesteśmy na ogół trafiani.

- fabuła. Jest drugorzędna, a może i nawet trzeciorzędna. Dialogi również. Ponadto jest trochę nielogiczności. Możemy się kumać z wszystkimi frakcjami (do określonego momentu) i żadnej nie przeszkadza, że działamy na niekorzyść drugiej. W losowych nalotach Bractwo Stali walczy z syntkami i ichnimi łowcami, ale zdarzyły mi się też sytuacje, że łączyli wspólnie siły przeciwko mutantom. Na lipę zakrawa Bitwa o Bunker Hill. Wszyscy walczą z wszystkimi, ale nas kule nie tykają. Można włazić pod Lasery Gatlinga, które nic nam nie robią.

- NPC. Są w porządku. Oczywiście trzeba było ich uprościć. Są nieśmiertelni (jak inne "kluczowe postacie"), bo autorzy wiedzieli, że wyszukiwanie ścieżki będzie zawodzić. Umożliwienie im wykonywania skoków widocznie było ponad siły programistów. Jak dla mnie, to jest z nimi zabawnie. Już nie zliczę ile razy zginąłem od granata Curie (a wcześniej Piper z wyrzutnią rakiet). Romanse - mooooocno uproszczone. W zasadzie to kilka rozmówek, fiku miku i po krzyku. A protagoniście nie przeszkadza ani żałoba, ani śmierć małżonka, ani strata syna...
Niestety wszystkie postacie w grze mają jedną - chyba najbardziej irytującą - cechę. Reagują na naszą odległość i komentują albo coś mówią. Każdy, ale to każdy coś do nas mówi. Wszędzie i zawsze. A żeby bardziej to zohydzić, to tych największych podkurwiaczy z Sankturaium (Marcy Long ty szmato!) nie można przenieść na wypizdowo. A tę Marcy (mamuśkę Murphy też) przeniósłbym i podprowadzał mutantów, żeby się nią zajęli.

- smaczki. Jest ich trochę i są fajne.
Idę po bagnach z Curie. Patrzę - Królowa błotkaników. Oczywiście panna poleciała na pałę i od razu atakuje. Ale obok stał pancerz wspomagany. Oczywiście zadziałał standardowy skrypt, więc w przypadku zagrożenia weszła do niego. Dobre.
W pobliżu Fortu Strong w przejściu zobaczyłem Szturmotrona Dominatora (używa kamuflażu). Miał schadzkę z Panem Wyrwiflakiem i Robotem Strażniczym IV generacji. No, ciężko, ciężko. Nie przejdę. A to nadlatuje Bractwo Stali. Mnie zostały tylko dożynki.
Ruiny Quincy. Czyściłem kilka razy i Strzelcy ciągle się respanowali (coraz mocniejsi, potem dochodziły Szurmotrony Dominatory). Gdy już po jednej czystce miałem się ewakuować, zespawnowała się kolejna ekipa. Nieopodal jest Fabryka Atomatoys, więc podprowadziłem mutantów. Ładna partyzancka bitwa z kampieniem i dożynkami na wieży kościoła.
Z innej beczki. Do jakiegoś 50 poziomu bronią, która zadawała największe obrażenia był karabin snajperski przerobiony ze znalezionych modyfikacji (kaliber 0.50), coś ponad 60 dmg. Wprawdzie miałem dostęp do zwykłego Gaussa, ale nie używałem. Potem tak mi się fartnęło, że z trzech behemotów dropnęły trzy karabiny Gaussa z unikalnymi właściwościami i modyfikacjami. Przeskok z 60 dmg na prawie 200.


No i właśnie taki jest z F4. Wprowadza wiele naprawdę dobrych rozwiązań, ale są one niedopracowane, przesadzone lub mocno ułatwione (czasem wszystko na raz). Mechanika jest świetna, ale przeciwnicy nie myślą. Jest tryb surwiwalu, ale w zasadzie okazuje się on spacerkiem, bo nie wykorzystuje mechaniki i dostępnych elementów u przeciwników (chemia, przedmioty itd.). Jest okej, ale czegoś brakuje, albo zostało kiepsko wykonane. Niestety, mody są skupione głównie na grafice, a nie poprawianiu skryptów u przeciwników.

F4 po oddaniu... jedenastu ostrzegawczych strzałów, odpowiedział ogniem. Mógł zabić, a trafił tylko w kolano...


Arch napisał(a):Ehh... jak dla mnie to ludzie sami nie wiedzą już czego chcą, niektórzy nawet hejcą grę za jakieś dupobugi, które chyba wymusili na grze jakimś sposobem albo przypadkiem...
Błędów, które uniemożliwiają grę jest faktyczne mało. Zdarzają się przypadkiem. Np. utknięcie w teksturach. Kiespkie odwzorowanie fizyki. Ponadto jakoś specjalnie crashy nie uświadczyłem. Jednak zanotowałem całą masę większych lub mniejszych błędów, np. odnośnie wykonywania questów. Z tego, co widzę to patch 1.3 wiele naprawił, ale też sporo zostało. Summa summarum - megabugów nie ma, ale jest cała masa minibugów. I to dość wnerwiających.
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#17
Nie wiem, czy jest jakikolwiek sens dyskusji o tym, czy ta gra jest dobra, czy nie. Fallout kiedyś z miejsca stał się legendą, marka ta symbolem niedoścignionego do tej pory wzoru erpega bez mieczy i eliksirów. Starsi gracze dobrze pamiętają, jak mogli przechodzić drugą część po kilkanaście razy i zawsze odkrywali coś nowego, a rozgrywka sprawiała tylko coraz większą frajdę i pozwalała wczuć się w niepowtarzalny klimat.

Teraz grałem w F4 może trzydzieści godzin, nie więcej. Ta gra to kompletne dno. Graficznie nie mam jej wiele do zarzucenia, ale każda inna rzecz przyprawia mnie o mdłości. Questy - pójdź, zabij, wróć, ewentualnie coś przynieś, przy okazji zabijając tuzin wrogów. Syntki zerżnięte z Wasteland'a po całości (w końcu ile można niszczyć tą Enklawę, a Betha przecież nic lepszego sama nie wymyśli). Zamiast Pustkowi dostajemy małą mapkę, gdzie co chwilę potykamy się o masę sprzętu i rozwalamy wrogów którzy nie są dla nas żadnym wyzwaniem. Brak systemu rozwoju postaci, brak interesujących frakcji i npc-tów, wreszcie - brak czegokolwiek, co przyciągnie nas do monitora poza zwiedzaniem lokacji i radosną rozwałką. A to wszystko za hajs frajerów, którzy wychowani na Call of Duty ładują od F3 wiernie kasę Bethesdzie na dymanie tej serii i staczanie jej w rynsztok. Także dodam jeszcze brak większych wymagań wśród "współczesnych" graczy, dla których RPG od FPS'a różni się głównie tym, że zamiast przechodzić jak po sznurku kolejne misje, możemy od razu wymordować wszystko w grze. Najlepiej w VATSie, w hektolitrach krwii i fajnym grzybku po grubasie w slowmotion. A potem spacerek do Sanktuarium i ciągnięcie druta od domku do domku, by były światełka, zagrało radyjko i poobracała się wieżyczka plazmowa na kominie - w końcu musi być "klimacik"...
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#18
Po prostu jest.
Nie porównuję F4 do F2. Bo się nie da. To są odmienne gry. Są elementy wspólne, ale nie jest ich zbyt dużo - nazwa, ulokowanie w czasie i postapo. Cała reszta jest całkowicie inna. Przede wszystkim mechanika. Turówka a FPS? Absolutnie żadnych punktów stycznych. Nawet sprzęt jest inny. Perki działają inaczej.
Żałuję, że autorzy nie poszli w stronę dynamicznie generowanych zdarzeń losowych (questy) i lokowania przedmiotów (książki, figurki). Jest to wykonane w szczątkowym zakresie. Kurde, sądziłem, że w 2015 r. ktoś to w końcu zrobi zamiast aplikować po raz kolejny quasi-otwarty świat. Bo ten w żadnym wypadku nie jest otwarty i nie będzie. Szczególnie wtedy, gdy tworzy się stałe schematy questów, zdarzeń, przedmiotów etc.
Ok., w porządku, w pewnym momencie można odnieść wrażenie, że ta gra jest napakowana (questy, przedmioty, zdarzenia, ludzie). Ale jest to chwilowe. Do tego maksymalne uproszczenia i prowadzenie za rączkę. To mierzi.
Jedyne porównanie z F2,przychodzi mi właśnie z tym, że "można było przechodzić drugą część po kilkanaście razy i zawsze odkryć coś nowego". Ta gra po dzięsiątym przejściu czymś zaskakiwała (zaskakuje!). W F4 te odczucia są unikatowe. Zmarnowano potencjał, choć bądź co bądź mechanika jest świetna.
A tak zostało rozrywkowe granie. Nawet jak my giniemy, też tak jest.
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#19
Gra robi wrażenie mniej więcej do momentu oczyszczania fabryki Corvegi z raidersów. Zabawne, że mniej wi3cej do podobnego momentu trwały promujące grę gameplaye. Potem nie ma za bardzo co robić. Generowane ecountery są, i to całkiem często ale... nic nie wnoszą. Jest to cholernie irytujące, gdy napotykamy np. grupkę osadników urządzających pogrzeb. Klimatyczny widoczek, ale to tyle. Pogadać z żadnym nawet nie można. Czasem można pohandlować i tyle. Żadnej ciekawostki, otoczki fabularnej, ciekawej historii czy mini questa.

Turówkę można zrobić w 3D i przy nakładzie finansowym Bethy wyszłaby miodnie jako rozwinięcie VATSa. Tyle, że to nowinka, i to zasadnicza. A każde korpo nie lubi ryzykownych posunięć.
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#20
Jeśli chodzi o grę fallout 4 to cudowna gra a dzieciarnia krytykuję tą grę którzy nie znają się na grach
- budowa wioski
-świetna grafika
-każdy strzał w głowe przeciwnika może go zabić
-wybuchy granatów, min itp zabijają przeciwnika .
Odpowiedz
Podziękowania dali:


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości