Logowanie Utwórz konto
Zaloguj się z wykorzystaniem konta Steam

Logowanie Utwórz konto
Zaloguj się z wykorzystaniem konta Steam


Fabuła Half-Life 2 Episode 3! Polskie tłumaczenie oraz analiza!
#1
Graczy na całym świecie - a w szczególności fanów kultowej już serii Half-Life - zelektryzowała dziś informacja o ujawnieniu fabuły nigdy nie wydanego (choć zapowiadanego wiele lat temu) Half-Life 2 Episode 3! Marc Laidlaw - wieloletni scenarzysta Valve, mózg stojący za wieloma tytułami, który w ostatnim czasie odszedł z firmy - na swoim prywatnym blogu opublikował rzekomy fanfic o tytule Epistle 3, zadziwiająco dobrze wpisujący się w możliwą kontynuację losów Gordona Freemana.

Od rana dokonywaliśmy dokładnej analizy samego tekstu, pracując w pocie czoła nad tłumaczeniem. Wiele serwisów opublikowało już informację o samej publikacji Marca, my jednak postanowiliśmy opracować tłumaczenie z zachowaniem możliwie najwyższej wartości literackiej. 

Nie było to proste zadanie - wiele sformułowań, konstrukcji myślowych czy zwrotów brzmi znakomicie w języku angielskim - po polsku natomiast ciężko je wyrazić. Spodziewajcie się zatem niewielkich wtrąceń redakcyjnych. A jeśli dostrzeżecie jakiś błąd - koniecznie piszcie - natychmiast będziemy korygować by tekst był jak najlepszy!

Nie lubisz czytać? No to szybkie TL ; DR:
  1. Śmierć Eli'ego Vance wstrząsnęła całym ruchem oporu, postanowiono jednak kontynuować jego plan.
  2. Sam Eli twierdził, że Borealis należy zniszczyć by mieć pewność, że jego technologia nie wpadnie w ręce Kombinatu, wiele osób jednak nie zgadzało się z tym przekonaniem i uważało, że należy wykorzystać Borealis - i wszystko co skrywa - jako broń.
  3. Gordon nie jest w stanie odtworzyć momentu zestrzelenia helikoptera, którym wraz z Alyx dostali się na Arktykę ani tego, jak przeżyli zamieć śnieżną.
  4. W końcu dotarli do lokalizacji jaką wskazywały koordynaty przesłane przez dr Mossman, na miejscu zastali pustą lodową przestrzeń otoczoną przez instalacje badawcze Kombinatu.
  5. Jak się okazało koordynaty wskazywały nie miejsce, ale przestrzeń i czas, w których Borealis się pojawiał. Statek bowiem funkcjonował na przecięciu wielu rzeczywistości i wszechświatów, materializując się co rusz w innym miejscu.
  6. Alyx i Gordon zostają zatrzymani przez sługi Breena. Jego świadomość przed śmiercią została zreplikowana i umieszczona w ciele wielkiego ślimaka (Combine Advisor). Nie wie jak zginął wcześniej, ale boi się Gordona. Prosi aby go zabić, co też Gordon czyni.
  7. Alyx i Gordon odnajdują Judith, udaje się zatrzymać na moment Borealis i dostać na statek.
  8. Odkrywają historię statku: w trakcie Wojny Siedmiogodzinnej naukowy pracujący na statku uruchamiają nietestowane, eksperymentalne urządzenie, pozwalające na tworzenie pola, umożliwiającego przedostanie się w dowolne miejsce (portal bez portali). Obierają kurs Artyka, nie wiedzą jednak że ich dzieło umożliwia też podróż w czasie. Borealis zaczyna istnieć na przecięciu wielu rzeczywistości, czasów, wszechświatów.
  9. Alyx, Gordon i Judith dostrzegają coś, co zdaje się być bazą wypadową Kombinatu - sercem ich świata - centralą inwazyjną. Toczą spory co zrobić. Dr Mossman chce zatrzymać Borealis - wylądować nim na Artyce i oddać do badań rebelii (która w tym czasie toczy walkę na Kombinatem w jego jednostce badawczej na Artyce), Alyx chce wypełnić wolę ojca: zdetonować statek w sercu Kombinatu. Judith obezwładnia Alyx i rozpoczyna procedurę dokowania statku, gdy pada strzał i ginie z rąk Alyx. Alyx zmienia statek w podróżujący w czasie pocisk, celując w serce Kombinatu.
  10. Pojawia się G-Man i zabiera ze sobą Alyx, pomijając Gordona. Gordon dostaje się do świata Kominatu, dostrzegając, że jest to gigantyczna Sfera Dysona, ogrom potęgi Kombinatu przytłacza go i uświadamia, że wybuch statku nic nie da: nie zostanie nawet zarejestrowany.
  11. Wkraczają Vortigaunty i ratują Gordona (tak jak wcześniej w Cytadeli).

Cytat:
Epizod 3

Drogi Graczu,

Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku. Już słyszę Twoje skargi “Gordonie Freemanie, nie dawałeś znać co u Ciebie przez wieki!” Więc, jeśli jesteś ciekaw wysłuchać moich wymówek, a mam ich mnóstwo, to najważniejszą z nich jest to, że podróżowałem w innych wymiarach i takie tam, gdzie nie mogłem dotrzeć do Ciebie, używając zwykłych środków komunikacji. Tak właśnie miały się okoliczności jeszcze osiemnaście miesięcy temu, kiedy moja sytuacja uległa krytycznej zmianie i zostałem ulokowany na tych wybrzeżach. Od tego czasu miałem możliwość okazjonalnie pomyśleć o tym jak najlepiej opisać minione lata, moje lata milczenia. Wpierw przepraszam za zwłokę, a uczyniwszy to, śpieszę by w końcu wyjaśnić (choć w skrócie, pośpiesznie i nie w detalach) wydarzenia poprzedzające te opisane w moim poprzednim liście (odnoszę się do załącznika znanego jako Epizod 2).  

Po pierwsze, jak możesz sobie przypomnieć z końcowych paragrafów mojego poprzedniego listu, śmierć Eli’ego Vance zszokowała nas wszystkich. Zespół „Research & Rebellion” (rebelii) był wstrząśnięty, nikt nie był pewny jak duża część naszego planu może być zagrożona, ani czy jest sens podążać w kierunku, w którym planowaliśmy. A jednak, kiedy Eli został pochowany, odnaleźliśmy siłę i odwagę by się przegrupować. To było silne przekonanie jego odważnej córki, zadziornej Alyx Vance, że powinniśmy kontynuować wolę jej ojca. Posiadaliśmy arktyczne koordynaty, przesłane nam przez wieloletnią asystentkę Eli’ego, dr Judith Mossman, które jak wierzyliśmy wskazywały lokalizację od lat zaginionego statku Borealis. Eli mocno wierzył, że lepiej byłoby zniszczyć Borealis, niż pozwolić by wpadł w ręce Kombinatu. Wielu spośród naszego zespołu nie zgadzało się z nim, wierzyli bowiem, że być może Borealis skrywa klucz do sukcesu rewolucji. Tak czy siak, wszystkie argumenty pozostawały bez znaczenia, dopóki nie znajdziemy statku. W związku z tym, natychmiast po pochówku dr Vance’a, Alyx i ja wsiedliśmy na pokład helikoptera i wyruszyliśmy w kierunku Arktyki, natomiast wspierający nas zespół – głównie wojskowych – podążał naszymi śladami osobnym transportem.

[Obrazek: PjL8d2b.jpg]

Nadal pozostaje zagadką co spowodowało katastrofę naszego niewielkiego helikoptera. W mojej pamięci zatarły się również kolejne godziny spędzone w lodowatej zamieci śnieżnej. Następną rzeczą, którą jestem w stanie w pełni przywołać z pamięci jest nasza ostateczna próba dotarcia do koordynatów wskazanych przez dr Mossman, gdzie spodziewaliśmy się odnaleźć Borealis. Na miejscu zastaliśmy jednak kompleks umocowań jasno wskazujący na dzieło Kombinatu. Otaczał on lodowe pustkowie. Nie znaleźliśmy natomiast Borealisa… a przynajmniej nie od razu. Jednak gdy ukradkiem przedostaliśmy się do instalacji Kombinatu, zauważyliśmy cykliczny, dziwnie spójny efekt niby hologramu materializującego się przed nami. Ten niezwykły fenomen z początku zdawał się dziełem systemu Kombinatu, szybko jednak Alyx i ja zrozumieliśmy, że to co widzimy było w rzeczywistości statkiem Borealis, nieustająco materializującym się i znikającym, pośród urządzeń Kombinatu. Obcy najeźdźcy zbudowali system, pozwalającym im studiować statek za każdym razem, kiedy się pojawiał. Dostarczone nam przez dr Mossman dane okazały się być w rzeczywistości przewidywaniami pojawiania się statku, a nie jego ścisłą lokalizacją. Statek oscylował między światami, pulsował niezmiennie, ale nie było gwarancji, że pojawi się na dłużej lub w ogóle. Podjęliśmy decyzję, że musimy dostać się na statek, gdy tylko w pełni się zmaterializuje.

[Obrazek: kyTFh56.jpg?1]

W tym momencie zostaliśmy zatrzymani nie przez Kombinat, jak początkowo obawialiśmy się, lecz przez sługi naszego dawnego nemesis, przebiegłego i zduplikowanego Wallece’a Breena’a. Dr Breen nie przypominał siebie z czasów, gdy ostatnio go widzieliśmy – mówiąc wprost – nie był martwy. Kombinat w pewnym momencie zachował wcześniejszą wersję jego świadomości, by tuż po jego fizycznej śmierci, wykonać odbitkę jego zapasowej osobowości i umieścić ją w postaci ciała, które było nieużytkiem biologicznym, przypominającym ogromnego nagiego ślimaka. BreenGrub, pomimo posiadania relatywnie wysokiej pozycji w hierarchii Kombinatu, zdawał się być nerwowy i przerażony szczególnie moją osobą. Wallace nie wiedział jak jego poprzednia inkarnacja, oryginalny dr Breen, zginął. Wiedział jedynie, że byłem za to odpowiedzialny. Z tego powodu ślimak traktował nas z wielką ostrożnością. Mimo to szybko wyznał (nigdy nie potrafił trzymać buzi na kłódkę), że sam był więźniem Kombinatu. Nie upatrywał uciechy w swojej obecnej groteskowej egzystencji i błagał nas, abyśmy zakończyli jego żywot. Alyx uważała, że nie zasługiwał na szybką śmierć, lecz z mojej perspektywy czułem szczyptę litości i współczucia. Z dala od wzroku Alyx mogłem uczynić śmierć ślimaka szybszą nim wyruszyliśmy dalej.

Niedaleko od miejsca gdzie byliśmy przetrzymywani przez Breena, odnaleźliśmy dr Judith Mossman więzioną w pokoju przesłuchań Kombinatu. Jak łatwo sobie wyobrazić atmosfera pomiędzy Alyx a Judith była co najmniej napięta. Alyx oskarżyła Judith o śmierć ojca, lecz wiadomość ta była wprost szokująca dla Judith, która o śmierci Eli’ego usłyszała po raz pierwszy. Próbowała przekonać Alyx, że tak naprawdę była podwójną agentką działającą przez cały ten czas na rzecz rebelii, wykonując jedynie to o co prosił ją Eli, wiedząc, że przez wiele osób nieznających prawdy będzie posądzona o zdradę. Mnie jej tłumaczenia przekonały, Alyx raczej nie. Ale patrząc pragmatycznie, w pełni polegaliśmy na dr Mossman. Poza koordynatami Borealisa posiadała także klucze rezonansowe, niezbędne do sprowadzenia statku w pełni w jeden punkt w naszej rzeczywistości.

Mieliśmy małą potyczkę z żołnierzami Kombinatu strzegącymi ośrodku badawczego, by chwilę później dr Mossman nastroiła Borealis do precyzyjnej częstotliwości, niezbędnej do uzyskania choćby chwilowej spójności statku w naszej rzeczywistości. W chwili, gdy na krótko pojawiła się taka możliwość, wskoczyliśmy na pokład, a tuż za nami ciągnęła niezliczona liczba agentów Kombinatu. Statek stał się stabilny na naprawdę krótką chwilę, by znów powrócić do swojego cyklicznego migotania w różnych rzeczywistościach. Nasze wojskowe wsparcie przybyło zbyt późno, wpadając w wir walki z siłami Kombinatu dokładnie wtedy, gdy my zaczęliśmy krążyć między wszechświatami, ponownie odcumowani od naszej rzeczywistości.

To co nastąpiło potem jest jeszcze trudniejsze do wyjaśnienia. Alyx Vance, dr Mossman i ja przeszukaliśmy statek: jego źródło zasilania, pomieszczenie kontrolne, centrum nawigacyjne. Historia statku wskazywała jego nielinearność. Wiele lat wcześniej, w trakcie inwazji Kombinatu, niektórzy członkowie ówczesnego zespołu badawczego, pracujący na terenie Aperture Science Research Facility w stanie Michigan, w obszernej hali, gdzie zadokowany był statek, zamontowali urządzenie, które nazywali Bootstrap Device. Jeśli zadziałało by poprawnie, wytworzyłoby pole zdolne objąć cały statek. Pole to pozwoliłoby natychmiast przenieść się w dowolne wybrane miejsce, bez konieczności wpływania na nie. Nie było potrzeby otwierania ani zamykania żadnych portali, ani użycia jakiegokolwiek innego urządzenia. Pole było w pełni samodzielne. Niestety urządzenie nie było nigdy testowane. Kiedy Kombinat zaatakował Ziemię w trakcie Wojny Siedmiogodzinnej, obcy przejęli kontrolę nad większością kluczowych jednostek badawczych. Załoga badawcza Borealisa, nie mając innego wyboru niż utrzymać statek z dala od rąk Kombinatu, postawiła wszystko na jedną kartę. Włączyli pole i rzucili statek na możliwie najdalsze miejsce które mogli obrać: Arktykę. Czego sobie wtedy nie uświadamiali to fakt, że Bootstrap Device podróżował nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie. Nie był także ograniczony do jednej lokalizacji czy czasu. Borealis w momencie aktywacji pola został rozciągnięty pomiędzy niemal zapomniane Jezioro Huron Wojny Siedmiogodzinnej i obecnymi czasami na Arktyce. Został rozciągnięty niby elastyczna taśma, wibrując niczym ruszone struny gitarowe.

Stojąc na mostku statku widzieliśmy suchy dok Aperture Science w chwili pierwszej teleportacji, w chwili gdy siły Kombinatu zbliżały się lądem, morzem i powietrzem. W tej samej chwili mogliśmy zobaczyć arktyczne pustkowie, gdzie nasi przyjaciele walczyli z siłami Kombinatu próbując dostać się do statku. Widzieliśmy też urywki innych światów, być może przyszłości lub nawet przeszłości. W Alyx pojawiło się przekonanie, że widzimy jedną z centralnych przestrzeni Kombinatu stworzonych by najeżdżać inne światy: jak choćby nasz własny. Próbowaliśmy pojąć nasze położenie i podjąć jakieś decyzje. Czy możemy zmienić kurs Borealisa? Próbować zatrzymać go na Arktyce, dając naszym możliwość zbadania go? Czy też zniszczyć go ze wszystkimi na pokładzie: z nami włącznie? Niemal niemożliwym było porozumienie – wspólny pomysł – będąc w samym środku kolejnych rzeczywistości i czasów, które niczym bańki mijaliśmy będąc na Borealisi. Myślałem, że zwariuję, że wszyscy zwariujemy, patrząc na nieskończone wersje nas samych, w statku który na wpół był widmem, na wpół domem strachu.

Wszystko sprowadzało się w końcu do wyboru. Judith Mossman argumentowała sensownie, że powinniśmy ocalić Borealis i dostarczyć go do ruchu oporu, by nasi ludzie wykorzystali jego możliwości. Alyx jednak wskazywała, że chce wypełnić wolę ojca i zniszczyć statek. Usnuła plan ustawienia autodestrukcji statku gdy tylko znajdzie się w sercu placówki inwazyjnej Kombinatu. Judith i Alyx kłóciły się, by ostatecznie Judith obezwładniła Alyx i zaczęła ustawiać Borealis do osadzenia go w lodzie, wyłączając Bootstrap Device. Wtedy usłyszałem strzał i Judith upadła. Alyx zdecydowała za nas wszystkich, choć bardziej to jej broń zdecydowała. Nie pozostało nam nic innego jak popełnić samobójstwo w trakcie destrukcji statku. Uzbroiliśmy statek, tworząc podróżujący w czasie pocisk, wcelowując go w samo serce placówki inwazyjnej Kombinatu.

W tym momencie, co najpewniej w ogóle Cię nie zdziwi, pojawiła się Pewna Złowroga Osoba, z szyderczym uśmiechem, G-Man we własnej osobie. Po raz pierwszy nie zjawił się jednak po mnie, ale po Alyx. Nie widziała go od dzieciństwa, lecz rozpoznała niemal natychmiast. „Choć ze mną, mamy miejsca do odwiedzenia i rzeczy do zrobienia” powiedział G-Man, a Alyx zgodziła się. Podążyła za nim, opuszczając Borealis, opuszczając rzeczywistość. Dla mnie jednak drzwi nie były otwarte. Jedynie chichot i rzut oka. Pozostałem sam, podróżując uzbrojonym statkiem w samo serce świata Kombinatu. Rozbłysło potężne światło. Dostrzegłem kosmiczny widok błyszczącej sfery Dysona. Ogrom potęgi Kombinatu, daremność naszej walki, rozkwitło na moment w mojej świadomości. Zobaczyłem wszystko. Przede wszystki dostrzegłem jak Borealis, nasza najpotężniejsza broń, zostanie zarejestrowana jako mniej niż zdmuchnięty na moment pyłek. A co zostanie ze mnie będzie nawet mniej niż tym.

Nagle, co pewnie już przewidziałeś, Vortigaunty otwarły własne kurtyny rzeczywistości, wkraczając tak jak niegdyś, wyciągając mnie, stawiając mnie z boku. Ledwie dostrzegłem początek fajerwerków.

I tu jesteśmy. Mówię o moim powrocie do tego brzegu. To była zawiła droga do ziem, które niegdyś znałem, i zaskakujące jak bardzo ziemie te zmieniły się. Tak wiele czasu minęło że tylko kilku pamięta mnie, co mówiłem gdy ostatni raz przemiałem, co planowaliśmy osiągnąć. W tym punkcie rebelia wygra bądź przegra, nie będę miał w tym udziału. Dawni przyjaciele zostali uciszeni bądź znaleźli się na poboczu drogi. Nie rozpoznaję już większości członków zespołu badawczego, choć wierzę że duch rebelii wciąż jest obecny. Wierzę, że lepiej niż ja znasz właściwy kierunek akcji, zostawiam Cię z nim. Nie spodziewaj się zatem – zważywszy na tę sytuację – żadnej dalszej korespondencji. To mój finalny epizod.

Twój w nieskończonym zakończeniu,

Gordon Freeman, Ph.D.

Warto zwrócić uwagę na ostatni akapit: ten zdecydowanie kierowany jest do Valve. Marc jasno daje do zrozumienia, że firma nie jest tym, czym była wcześniej, jej zasłużeni członkowie odeszli bądź nie odgrywają żadnej ważnej roli. Marc najpewniej próbował zakończyć prace nad HL2:EP3, ale:

Cytat:
Tak właśnie miały się okoliczności jeszcze osiemnaście miesięcy temu, kiedy moja sytuacja uległa krytycznej zmianie i zostałem ulokowany na tych wybrzeżach.

Najpewniej i jego rola w firmie została zmarginalizowana. 

Cóż pozostaje powiedzieć? Zobaczenie oczami Gordona sfery Dysona byłoby niesamowitym przeżyciem. A jedyne co mogę powiedzieć do Gabena:

[Obrazek: 9yXav.gif]
Odpowiedz
Podziękowania dali: maciej0s123 , rolor2013 , MatiPL , Kubox000 , Betka
#2
BTW: Alyx niby taka chemia z Gordonem, ale przylazł G-Man i natychmiast "no elo Gordo, ja lecę z nim, ma walizę pełną hajsu". Z całej tej ekipy jedynie Gordon zyskuje, Vortigaunty też są spoko.
Odpowiedz
Podziękowania dali: osztenkurden , rolor2013 , Kubox000
#3
Czekało się latami, wysnuło się milion teorii, brało się udział w mniej i bardziej mądrych dysputach, tyle było nadziei, złorzeczeń, domysłów... I teraz, po 10 latach stwierdzam, że... no, skłamię jeśli powiem, że gucio mnie to obchodzi, bo trochę dupa jednak boli. Ale cóż - mówi się trudno i żyje się dalej.
To była dobra gra.
"Innego końca świata nie będzie". [']
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#4
Niemal dekada milczenia sprowadza się do tego. Gdybyśmy nadal żyli w 2012, odbiór byłby zupełnie inny, ale teraz mam przeczucie że większość ludzi ma już losy serii głęboko w poważaniu. No cóż, przynajmniej mamy jakiś wgląd na to, jak lata temu planowano dokończyć HL2 i zbudować jakąś podstawę pod kolejną część. Lepsze to niż nic, I guess.
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#5
Miło, że przynajmniej poznałem dalsze losy Gordona. Ciekawi mnie natomiast jak Valve zareaguje na całą tą sytuację, wciekli fani zasypują gry Valve negatywnymi opiniami. Oprócz tego wiele stron postawiło Valve w bardzo negatywnym świetle, do dzisiaj się dziwię, że oni nie mają speców od PR-u.
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#6
Już pojawiły się jakieś tam ekipy modderów, chcących urzeczywistnić historię, jaką miał przedstawiać Ep 3, ale pewnie wyjdzie z tego to samo co próby zrobienia moda z grywalną betą HL2 - czyli nic.
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#7
Zauważyłem pewną niespójność z Portalem i Portalem 2, w tekście jest mowa o naukowcach pracujących nad Borealisem w trakcie Wojny Siedmiogodzinnej, tyle tylko, że suchy dok znajdował się w obszarach z lat 70, które powinny być już zamknięte, z drugiej strony, logo na kontenerze w EP2 oraz wzmianka o GLaDOS na schematach sugeruje że statek zaginął już po roku 1982. Dzień w którym GLaDOS przejmuje kontrole i zabija cały personel, miał miejsce kilka dni przed Incydentem w Black Mesa, czyli jeszcze przed Wojną Siedmiogodzinną. Więc w jaki sposób, ktoś mógł jeszcze pracować nad Borealisem w zamkniętym obszarze?
Odpowiedz
Podziękowania dali: rolor2013


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości