Logowanie Utwórz konto
Zaloguj się z wykorzystaniem konta Steam

Logowanie Utwórz konto
Zaloguj się z wykorzystaniem konta Steam


Anime
#1
Witam, czy jest tutaj z was obecnych jakaś osoba, która uwielbia/ogląda/oglądała anime? Sam oglądam anime (ostatnio oglądam tylko anime) i na początku myślałem że to tylko durne bajki i naparzanki a teraz sądzę że niektóre z nich potrafią poruszyć serca jak i opowiadać o rzeczach kontrowersyjnych, więc jest wiele różnych typów "animacji" z tych kategorii? Moimi ulubionymi anime są: Cowboy Bebop, Angel Beats i Durarara Smile. Mógłbym jeszcze z tych anime które są według mnie świetne to są jeszcze Gate i Tiger & Bunny ale te trzy pierwsze najlepiej mi się oglądało Smile. Mam nadzieje że nie zlinczujecie mnie za to że jestem fanem anime czy coś jak co po niektórzy lubią robić, jeśli oglądaliście także jakieś anime to możecie podzielić się wrażeniami ze mną, (zawsze jakieś nowe anime pojawi się na mojej liście Smile).
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#2
Powiedzmy, że ja. Wink
Kiedyś się tym interesowałam, teraz już jakoś mniej. Nie mam imponującej listy tytułów na swoim koncie, w sumie nie ma się czym chwalić za bardzo. Ale z anime, które zapadły mi w pamięć...

- Dragon Ball, hit w moich czasach gimnazjalnych Happywide
- Akira, chyba nie muszę nikomu przedstawiać Wink Niestety oglądałam tylko anime, podobno manga jest dużo lepsza (myślę nad zamówieniem sobie kilku pierwszych tomów)
-Death Note - kolejny klasyk, oglądało się przyjemnie, chociaż po śmierci jednego z bohaterów fabuła zrobiła się... nijaka
- Shin chan - popieprzony serial o rozwydrzonym dzieciaku, który doprowadza matkę do rozstroju nerwowego
- Hellsing - następny klasyk, niestety nie widziałam całości
- Chobits - jw, oglądałam tylko kilka odcinków (w obu przypadkach żałuję)

Póki co więcej nie pamiętam. Jak sobie coś przypomnę, to dopiszę. Wink
Jak widzicie to wszystko są stare tytuły, ale tak jak powiedziałam, od lat nie jestem na bieżąco z chińskimi bajkami.
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#3
Death Note skończyłem dwa dni temu oglądać, zakończenie mi się średnio podobało, myślałem że plan głównego bohatera się uda. Według mnie na siłę też prowadzono fabułę tak jak pisałaś w połowie gdy umiera pewna postać i wprowadzono irytującą podróbę, która mnie denerwowała do końca serialu. Jednak podobał mi się sam pomysł z Notatnikiem który był dla mnie nowatorski oraz szaleństwo i pomysłowość Lighta czyli głównej postaci.
Nie wiem czemu ale lubię oglądać anime osadzone w współczesnym mieście, średnio lubię te fantazy anime typu "Sword Arts Online" bo to jest według mnie to samo.
Oglądałaś GTO bo nie wiem czy się za to nie zabrać? To jest też klasyk Smile
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#4
(21-01-2017, 03:09 )Unepto napisał(a): i wprowadzono irytującą podróbę, która mnie denerwowała do końca serialu.
Dokładnie, miałam takie same odczucia co do tej postaci.

GTO nie oglądałam (a kiedyś chciałam, ale w końcu mi się to nie udało), więc za dużo ci na ten temat niestety nie powiem. Podobno jeszcze Atak Tytanów jest spoko. No i z klasyki również Evangelion.

A, polecam też filmy ze studia Ghibli. Trochę ich widziałam, najmocniej wrył mi się w pamięć "Grobowiec świetlików", tyle że po tym anime ma się potem doła przez dwa dni.
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#5
Evangeliona nie oglądałem (nie lubię zbytnio mecha), dwóch moich kolegów oglądało Atak Tytanów i mówią że anime jest świetne. Co do anime studia Ghibli to oni też stworzyli Totoro? Ja miałem doła po obejrzeniu NHK ni Youkoso! gdzie głównym bohaterem był facet z wycofaniem społecznym. Ogólnie anime potrafią motywować jak i de motywować od życia. To jeden z powodów dla którego lubię anime że każde potrafi oddziałać na nasze uczucia Smile
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#6
(23-01-2017, 21:26 )Unepto napisał(a): Co do anime studia Ghibli to oni też stworzyli Totoro?
Tak. Smile
Co do "Grobowca świetlików", to jeden z najsmutniejszych filmów, jakie dane mi było obejrzeć w życiu. Bardzo dobitnie ukazane okrucieństwo wojny z perspektywy zwykłych ludzi.

(23-01-2017, 21:26 )Unepto napisał(a): Ja miałem doła po obejrzeniu NHK ni Youkoso! gdzie głównym bohaterem był facet z wycofaniem społecznym.
O, dzięki za ciekawy tytuł do sprawdzenia. Smile
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#7
Czasy w których jarałem się animango już dawno minęły, ale ciągle mam kilka serii, które lubię sobie czasami powtórzyć. I jedną, którą darzę wielkim uwielbieniem i na bieżąco śledzę. Zawsze najbardziej podobały mi się uniwersa osadzone w prawidziwym świecie, ale z jakimś delikatnym twistem, oraz anime typu mind game, co raczej będzie widać po zawartości poniższej listy.

- Death Note - seria, która zasługiwałaby na 10/10, gdyby zakończyć ją (z lekkimi modyfikacjami) po pierwszym akcie (L... wiadomo o co chodzi Wink), niestety akt drugi z N i M woła o pomstę do nieba, 7.5/10. Mind game. Zresztą, każdy zna Death Note, więc co będę opowiadać.

- Kaiji: Ultimate Survivor - hazardzista będący po uszy w długach dostaje ofertę zniwelowania tychże w zamian za udział w serii gier hazardowych. Ponownie mind game, dużo kombinowania, oszustw itp. Tylko graficznie całość prezentuje się dziwnie, ale warto się przemóc.

- Steins;Gate - sci-fi, thriller (po około 12. odcinku), „hypothetical Science Adventure”. Mój absolutny faworyt, choć dużo lepiej jest zagrać w grę (VN) na której zostało oparte anime, bo jest zwyczajnie lepsza. Jak w obu powyższych, akcja ma miejsce w prawdziwym świecie, w roku 2010. Fabuła opowiada o mężczyźnie, który przez przypadek wynajduje maszynę, która pozwala wysyłać e-maile w przeszłość. Akcja w dużej mierze opiera się na rzeczywistych (w jakimś stopniu) wydarzeniach, jak pojawienie się w internecie Johna Titora w roku 2000, „zaginiony” język programowania w IBM 5100 oraz prawdziwych miejscach, instytucjach itp. (mamy SERN zamiast CERNu, IBN zamiast IBM, ECHELON, Komitet 300). Ogólnie masa konspiracji. Przez pierwsze 6 odcinków niektórym ciężko jest przejść, bo akcja rozwija się baaardzo wolno, ale warto. No, i główny bohater może denerwować. Niedawno wyszedł sequel (a raczej midquel), który niestety z 10/10 spada u mnie do 9.5/10.

- Bakuman - bardzo luźna seria opowiadająca o dwójce przyjaciół, których marzeniem jest zostać sławnymi mangakami. Stworzone przez twórców Death Note'a. To jedno z tych anime/mang, w których zakończenie zna się już od początku, ale chce się zobaczyć, jak do tego dojdzie Smile.

Gdybyście mnie spytali parę lat temu, pewnie przedłużyłbym tę listę o jakieś 5 pozycji, ale chyba robię się na to za stary xD.
Przyszedłem na chwilę,
zostałem na dlużej.
Teraz mówią do mnie proszę mnie nie banować panie adminie.

#1 miejsce w POTY 2014 | Towarzysz Kucperskin
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#8
Ostatnie obejrzalem w 2009, trochę to czasu już minęło.

Legends of the Galactic Heroes - scifi, space-opera, mnóstwo polityki i intryg (w tym trafia się i umiejętnie sterowana sekta religijna). OVA jakieś 150 odcinków, ze 3 filmy.  OST to czysta klasyka, w najlepszym wydaniu - Mahler, Bruckner, Beethoven, Brahms i inni.
Niech za rekomendacją stanie fakt, że po obejrzeniu tego pozostałe japońskie twory wydały mi się tak głupie, infantylne i irytujące, że do teraz mam japoniowstręt.
10/10.

Z mangi to oczywiscie Blame! - genialny cyberpunk.
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#9
Z space-oper i anime sci-fi obejrzałem tylko Cowboy'a Bebopa a z cyberpunkowych anime to tylko na razie Ghost in The Shell które jakoś mnie z niewiadomych przyczyn nie pochłonęło, ale zastanawiam się czy nie pójść na adaptacje tego anime do kina Smile

(24-01-2017, 17:36 )kacperski1 napisał(a): Czasy w których jarałem się animango już dawno minęły, ale ciągle mam kilka serii, które lubię sobie czasami powtórzyć. I jedną, którą darzę wielkim uwielbieniem i na bieżąco śledzę. Zawsze najbardziej podobały mi się uniwersa osadzone w prawidziwym świecie, ale z jakimś delikatnym twistem, oraz anime typu mind game, co raczej będzie widać po zawartości poniższej listy.

- Death Note - seria, która zasługiwałaby na 10/10, gdyby zakończyć ją (z lekkimi modyfikacjami) po pierwszym akcie (L... wiadomo o co chodzi Wink), niestety akt drugi z N i M woła o pomstę do nieba, 7.5/10. Mind game. Zresztą, każdy zna Death Note, więc co będę opowiadać.

- Kaiji: Ultimate Survivor - hazardzista będący po uszy w długach dostaje ofertę zniwelowania tychże w zamian za udział w serii gier hazardowych. Ponownie mind game, dużo kombinowania, oszustw itp. Tylko graficznie całość prezentuje się dziwnie, ale warto się przemóc.

- Steins;Gate - sci-fi, thriller (po około 12. odcinku), „hypothetical Science Adventure”. Mój absolutny faworyt, choć dużo lepiej jest zagrać w grę (VN) na której zostało oparte anime, bo jest zwyczajnie lepsza. Jak w obu powyższych, akcja ma miejsce w prawdziwym świecie, w roku 2010. Fabuła opowiada o mężczyźnie, który przez przypadek wynajduje maszynę, która pozwala wysyłać e-maile w przeszłość. Akcja w dużej mierze opiera się na rzeczywistych (w jakimś stopniu) wydarzeniach, jak pojawienie się w internecie Johna Titora w roku 2000, „zaginiony” język programowania w IBM 5100 oraz prawdziwych miejscach, instytucjach itp. (mamy SERN zamiast CERNu, IBN zamiast IBM, ECHELON, Komitet 300). Ogólnie masa konspiracji. Przez pierwsze 6 odcinków niektórym ciężko jest przejść, bo akcja rozwija się baaardzo wolno, ale warto. No, i główny bohater może denerwować. Niedawno wyszedł sequel (a raczej midquel), który niestety z 10/10 spada u mnie do 9.5/10.

- Bakuman - bardzo luźna seria opowiadająca o dwójce przyjaciół, których marzeniem jest zostać sławnymi mangakami. Stworzone przez twórców Death Note'a. To jedno z tych anime/mang, w których zakończenie zna się już od początku, ale chce się zobaczyć, jak do tego dojdzie Smile.

Gdybyście mnie spytali parę lat temu, pewnie przedłużyłbym tę listę o jakieś 5 pozycji, ale chyba robię się na to za stary xD.


Planowałem się zabrać za Steins;Gate ponieważ sama seria jest wysoko oceniana wśród ludzi oglądających anime oraz sam pomysł wysyłania wiadomości w przeszłość może być ciekawy, jednak do dziś nie zacząłem tego z nie wiadomych przyczyn oglądać i zabrałem się za 91 Days (fajny mroczny kryminał przy okazji).
Odpowiedz
Podziękowania dali:
#10
Obejrzałem trzy Anime w życiu:

Mirai Nikki - Generalnie dużo krwi, odrobina mindfucków i jakże romantyczna miłość :^)
Another - Nie wiem w sumie nawet o czym było, ale oglądałem
Elfen Lied - Więcej krwi, jakiś elf i latające kończyny
Odpowiedz
Podziękowania dali:


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości